07.07.2012

Deobe/Dena - DeobeDena.com [2004]

18 komentarze

Zwlekałem z napisaniem o wspólnej płycie Deobe i Deny, jak widać było to swego rodzaju przeczucie. Parę dni temu zupełnie bez zapowiedzi w sieci pojawił się track „Ten czas w tym miejscu 2012”, po odsłuchaniu którego stwierdziłem, że warto przypomnieć słuchaczom jedną z najlepszych polskich stylówek.

Zapewne niewielu teraźniejszych fanów Te-Trisa zdaje sobie sprawę z tego, że swego czasu trzymał się on z Deobe dość blisko. Również mało kto wie, że Tet miał być na tej płycie, jednak odmówił z powodu wydawcy. Beka z podejścia, wiadomo, ale featu na płycie niestety nie ma.

I to właśnie wytwórnia stała się największym przekleństwem "deobedena.com". Swoją drogą pokazuje to dość poważne ograniczenie słuchaczy – jak można oceniać płytę już nawet nie po okładce, tylko po tym, w jakiej wytwórni wyszła?! Jeżeli ktoś w 2012  nie słucha jakichś płyt, bo wyszły w Stepie to pozdrawiam serdecznie i gratuluję zamkniętej głowy.

Każdy, kto nie dał szansy tej produkcji tylko z tego względu stracił naprawdę dużo. Ta płyta to naprawdę jedna z lepszych rzeczy, która przytrafiła się polskiemu rapowi, bo przede wszystkim jest STYLOWA.

Gospodarz ma flow i naprawdę trzęsie każdym, ale to każdym bitem. Lekkość i naturalność w poruszaniu się po podkładzie, przy równoczesnej kontroli bitu powinna urzec każdego, kto sprawdzi tę produkcję.

Wbrew obiegowej opinii nie jest to płyta o ruchaniu, a taką właśnie metkę otrzymała po świetnym singlu „Ten czas w tym miejscu”, do którego nakręcono chujowy teledysk. Również w głowie mi się nie mieści, jak można tak do tego podejść? Przekrój tematyczny jest naprawdę bardzo zróżnicowany: mamy zarówno kawałki imprezowe jak i refleksyjne jest nawet miejsce na storytellingi. Deobe pisze naprawdę dobre wersy, proste, ale nie prostackie. Z obecnych wykonawców porównałbym go do Zeusa.

Niby wszystkie bity Deny oparte są na samplach, jednak kunszt tego producenta najlepiej widać, kiedy po latach słyszymy ten sam sampel wykorzystany przez kogoś innego. Takimi przykładami są: sampel z „Ten czas w tym miejscu”, wykorzystany przez jakichś podziemnych łaków, którym nie będę robił reklamy, oraz sampel z utworu „Dzieciak”, na którym swój podkład oparł również Quiz w kawałku „Słowo dla.” Po przesłuchaniu obu tych utworów najlepiej widać różnicę między Deną, a tymi wszystkimi śmiesznymi producentami.

Na oddzielny akapit zasługuje również Kada, która przez całą płytę wspomaga Deobe swoim śpiewem/rapem na naprawdę wysokim poziomie. Czy jest to dodatkowa zwrotka, czy podbitka w refrenie, czy też samodzielny śpiew - jest to naprawdę dobre uzupełnienie rapu Deobe.

Niestety, ale w tym wypadku nie ma co analizować powodów porażki płyty, ponieważ mieszczą się one w trzech literkach: UMC. Od 2004 słuchacze otworzyli głowy i dziś na pewno ta sytuacja by się nie powtórzyła, jednak Deobe i Dena mięli nieszczęście urodzić się parę lat za wcześnie, podobnie jak Eis. Ostatnio jednak Deobson wypuścił 2 nowe tracki, dzięki czemu cały czas tli się nadzieja, że jeszcze nie wszystko stracone.

Jako ciekawostkę dodam, że płytę kupiłem na allegro 3 lata temu za 4,95zł.

9,5/10

 




18 Responses so far

  1. Anonimowy says:

    Niewidzialna Nerka to Ci uszła uwadze?

  2. Anonimowy says:

    upnął byś płytę, bo nie mogę znaleźć?

  3. Anonimowy says:

    Kabi powiedz że jesteś kibicem Legii i ci siadło dlatego propsujesz. Bo 9,5 to conajmniej o 1,5 za dużo

  4. Anonimowy says:

    i dodatkowo mógłbyś ogarnąć liste ze wszystkimi recenzjami oraz ich oceny

  5. Anonimowy says:

    Płyta Pyska chujowa, Kabi?

  6. Schwarz says:

    @up przeciez jest na blogu recenzja Prysa

    A co do braku popularnosci to takie byly wtedy czasy - wszystko co wychodzilo w UMC bylo opluwane, a zeby bylo smieszniej owczesne Prosto ludzie wychwalali pod niebiosa, mimo ze bylo slabawe delikatnie mowiac. Duze Pe po dzis dzien jest przez kretynow i gimbusow ktore wtedy chodzily do przedszkola nazywany hiphopolowcem. A taki Mezo skillsami zjadal wiekszosc owczesnej sceny, no ale nagral to nieszczesne Aniele, ktore mialo byc PARODIA, ale polscy sluchacze byli na to wtedy zbyt glupi i uznali, ze on tak na powaznie.

  7. Anonimowy says:

    Schwarz: PYSKA czyli Pyskatego, a nie PRYSA.

  8. schwarz says:

    mój błąd, źle przeczytałem, przepraszam

  9. kaaban says:

    ocene płyty pyska zobaczycie wieczorem

    --------------------

    no kurwa nie moge jej tutaj upować, ale jest w necie na bank

    ------------------

    nie jestem kibicem niczego i bojoktuję piłkę nożną, kiedyś byłem kibicem legii faktycznie, ale wyjebane

    -----------------

    niewidziana nerka będzie, ale w przyszłości, bo ten projekt to odgrzewanie znanych klasyków, nie musi być o nim napisane już teraz zaraz

  10. Anonimowy says:

    Zabierzesz się za Eripe?

  11. Anonimowy says:

    DAWAJ 3-6.

  12. Anonimowy says:

    EVERGREENY kurwa a nie evergrenny

  13. Kruk says:

    propsy, ocena zasłużona, niedoceniony klasyk

  14. Anonimowy says:

    DAWAJ SIWY LEWY

  15. Anonimowy says:

    WRACAJ NA ŚLIZG KAABAN!

  16. kaaban says:

    dopiero zauważyłem że jebnąłem się przy evergreen, dzięki

  17. Anonimowy says:

    Nooo Kaaban zawiodłem sie na Tobie.Naprawde nie słyszysz że Deobe zrobił sobie flow ze sposobu akcentowania Małolata na pierwszej płycie?Że jego jedyna stylowa akcja to ten "zaczepny"akcent młodego Kaplińskiego a reszta,czyli tematyka i poziom tekstów jest przeciętna?Pozdro

  18. Anonimowy says:

    beka full, przecież ta płyta zasługuje na max 6

Leave a Reply

Kategorie