10.05.2012

Familia HP - Misja [2012]


Jedną z gorszych rzeczy na naszej scenie są z pewnością dinozaury, które zatrzymały się w czasie i -co jeszcze gorsze- myślą, że dalej są zajebiste. W Polsce jest parę takich ekip, jedną z nich jest łódzki skład Familia HP.

Na wstępie zaznaczam, że nie jestem uprzedzony do Oxy’ego i Thomassa, a „Miejskie wibracje” sprzed dekady naprawdę mogły się podobać. Jednak w obliczu faktu, iż obaj dżentelmeni stoją w miejscu nie sposób nie wysmażyć paru hejtów na tę dwójkę.

Przede wszystkim zdumiewa fakt, iż płyta była dość marnie promowana. Jest to o tyle dziwnie, że nie jest to kolejny polski nielegal, tylko płyta, na której pojawia się sam WC. Tak, ten WC. Jak można, mając takie narzędzie, tak spierdolić promocję?

W sumie, to odpowiedź na to pytanie pada zaraz po odpaleniu płyty. Jak można tak rapować po 18 latach na scenie? Jeszcze gorsze jest to, że gospodarze nie widzą w tym problemu, a sami nawijają o tym, że nie mają zamiaru kończyć swoich "karier". Z pewnością cała rapowa polska czekała na tego rodzaju oświadczenia.

W pozostałych utworach warstwa liryczna również trzyma ten sam, niski poziom. Przewidywane rymy, banały w treści, chujowe pomysły na kawałki – to pierwsze, co przychodzi do głowy na temat tej płyty.

Produkcyjnie jest nieźle, ale tylko nieźle. Jak wspominałem wiele razy, dobre bity na polskich płytach to już standard, a podkłady na tej płycie nie wybijają się ponad ten poziom. O.S.T.R. i BobAir dali radę, ale nie wspięli się nawet o pół poziomu wyżej ponad swoją normę.

W kwestiach flow mamy do czynienia ze spodziewanym, lichym poziomem gospodarzy, którzy jak wspomniałem wyżej, zatrzymali się w czasie i co gorsza, nie mają zamiaru ruszyć się nawet o pół kroku do przodu. Permanentny brak flow i drewniane ułożenie rymów to ich cechy charakterystyczne, zaś oni sami mają chyba fetysz drewna.

Jedynym mocnym plusem tej produkcji są rzecz jasna goście. Legenda west coastu, czyli WC, Warszafski Deszcz (doceńmy, rzadko występują razem) czy nawet O.S.T.R. dali zwrotki lepsze o parę(naście) poziomów od gospodarzy, co jednak specjalnie nie dziwi. Najlepiej o tej płycie świadczy fakt, że prowadzących zjedli nawet Procentee i Frenchman.

Łódzki skład nadal kontynuuje linię chujowych płyt. Jest o tyle lepiej, niż parę lat temu, że teraz robi to jednak na nielegalu, co się chwali, ponieważ żal taką chujowiznę pchać na półki sklepowe. Czy rapowanie (bez flow) banałów to tytułowa misja łodzian?

2/10

13 komentarzy:

  1. hahahahahahaha, czekam na te recki na popkilerze

    OdpowiedzUsuń
  2. 42 była płytą na co najmniej 5 na linijce lubię ta płyte

    OdpowiedzUsuń
  3. "Produkcyjnie jest nieźle, ale tylko nieźle. Jak wspominałem wiele razy, dobre bity na polskich płytach to już standard, a podkłady na tej płycie nie wybijają się ponad ten poziom. O.S.T.R. i BobAir dali radę, ale nie wspięli się nawet o pół poziomu wyżej ponad swoją normę.

    Lichy poziom reprezentują także gospodarze" coś mi tutaj nie pasuje... popraw to damian

    OdpowiedzUsuń
  4. W sumie szkoda, że teraz nawet takie wacki moga mieć zwrotkę kogoś takiego Wc jesli zapłacą

    OdpowiedzUsuń
  5. miało być "kogoś takiego jak WC"

    OdpowiedzUsuń
  6. Familia Hp jest dla mnie zespołem nieznanym, chyba Smarki czy inny Dinal ma większy fejm wśród słuchaczy, no ale to też efekt promocji, ale pamiętaj Kaaban - flow nie jest najważniejsze, patrz właśnie wszelakie bożki twojego forum na które mam nadzieje powrócisz, ale jednak blog>foruming, często po prostu będący zwykłym przypierdalctwem. PIS JOU

    OdpowiedzUsuń
  7. I tak to jedna z lepszych płyt tego roku....

    OdpowiedzUsuń
  8. up - no raczej nie

    OdpowiedzUsuń
  9. familia HP jest zespołem znanym, jeżeli nie słucha się rapu od muzyki emocjonalnej

    OdpowiedzUsuń
  10. elo kaaban, dobre recki, propsy, elo

    OdpowiedzUsuń
  11. czekam na recenzje Bosskiego.

    OdpowiedzUsuń
  12. o co chodzi z Molestą?

    OdpowiedzUsuń
  13. Kaaban podziwiam że cos takiego przesłuchałeś

    OdpowiedzUsuń